Cześć, tu paula

Jestem certyfikowaną nauczycielką jogi kundalini.

Uczyłam się na Sri Lance - u pierwszej tamtejszej nauczycielki kundalini - a później u nauczycieli z całego świata, na retreatach i kolejnych poziomach. Jestem również Coachem Human Design (w certyfikacji) oraz Self-Love Facilitator.

Pracuję z energią, intuicją i świadomością.

Prywatnie jestem w związku od 2010 roku – związku wielobarwnym, z różnymi sezonami, lekcjami i powrotami. To nie jest historia o idealnej miłości, tylko o odwadze dorastania razem, czasem pod wiatr.

Jestem też mamą dziewczynki urodzonej w 2020 roku - mojej największej duchowej nauczycielki, lustra i źródła niekończącej się miłości.

Mieszkam w Warszawie, ale część mojego serca została na Sri Lance, która przez lata stała się moim drugim domem.

Kocham podróże - te geograficzne i te do własnego wnętrza. Obie poprowadziły mnie do odkryć, które dziś są fundamentem mojej pracy.


MOJA MISJA (?)

Prowadzę ludzi do kontaktu z tą częścią w nich, która jest spokojna, pewna i twórcza - nawet kiedy życie nie jest.

Pokazuję, jak słyszeć własną prawdę zamiast zewnętrznego szumu.

Przywracam im dostęp do mocy kreacji – tej, która wyprzedza logikę i daje odwagę wybierać inaczej.

Moja praca łączy energię, ruch, oddech, dźwięk, intuicję i świadomość.

Nie prowadzę praktyk – prowadzę procesy.

Procesy, w których człowiek wraca do siebie.


MOJA HISTORIA

Od dziecka kochałam ruch i ekspresję. Tańczyłam, występowałam z Majką Jeżowską, grałam w musicalach.

Później trafiłam do szkoły baletowej, choć intuicja szeptała, że to nie moja droga - ale wtedy jej głos był jeszcze zbyt cichy wobec cudzych niespełnionych marzeń.

Wszystko zmieniło się, kiedy dołączyłam do Ogniska Teatralnego u Machulskich.

Moja kreatywność odrodziła się tam na nowo: znalazłam miłość, przyjaźń, improwizację i połączenie z własną esencją - z artystką we mnie.

W gimnazjum przypadkowo odkryłam montaż wideo. Ta ciekawość zaprowadziła mnie najpierw na studia, potem do telewizji.

Szybko okazało się, że praca za biurkiem nie jest dla mnie, więc przeniosłam się na plan filmowy. Było dynamicznie, twórczo, ale brakowało mi jednego - poczucia sensu i połączenia z owocem własnej pracy.

Wiedziałam, że to dopiero etap, nie cel.

Przed zajściem w ciążę zaczęłam praktykować delikatną jogę z Adriene na YouTube, a mój późniejszy mąż wciągnął mnie w medytacje na Headspace. To był pierwszy, nieśmiały kontakt z moją głębią.

Wraz z przyjaciółmi stworzyliśmy projekt o świadomym wpływaniu na swoje życie: robiliśmy vision boardy, wspólnie rozwijaliśmy mindset, czytaliśmy książki, eksplorowaliśmy energię i kreację.

Później narodził się kolejny projekt - upcyclingowy, bardzo twórczy i bardzo ziemski. Tam przez lata wyrażałam się artystycznie, a przy okazji poznałam podstawy działania biznesu.

Równolegle, spędzając pierwsze miesiące z dzieckiem w domu, zaczęłam coraz głębiej zanurzać się w duchowość i rozwój osobisty.

Po raz pierwszy poszłam na terapię. Po raz pierwszy doświadczyłam kundalini jogi.

A potem mój świat się zatrzymał.

Przeszłam przez trudne doświadczenie, które jednocześnie otworzyło mnie na coś większego. Na obecność. Na życie tu i teraz.

Z perspektywy czasu wiem, że to było przejście.

Niedługo potem wsiedliśmy w samolot na Bali - mieliśmy być tam miesiąc.

Ostatecznie zostaliśmy cztery.

I podjęliśmy decyzję, którą podpowiadała nie logika, ale dusza:

odciąć się od świata telewizji, zostawić dotychczasowe życie i zacząć budować nowe.

Bez planu. Bez oszczędności. Z ogromną wiarą.

Byłam wtedy po swojej pierwszej 90-dniowej praktyce kundalini i jestem pewna, że to właśnie ona dodała mi odwagi, by nie tylko usłyszeć głos duszy, ale też za nim pójść.

Pozwoliła mi „utrzymać” presję - nie uciec, tylko przejść na drugą stronę.

Dzisiaj widzę, że to był dopiero początek.

Niecały rok później siedziałam już na Sri Lance na moim pierwszym kursie nauczycielskim kundalini.

Od tamtej pory uczę, praktykuję, prowadzę i tworzę - w zgodzie z tym, co wtedy się we mnie przebudziło.